Co bycie zrobily z pracodawca, ktory notorycznie ma problem z punktualnym powrotem i nie mniejszy z punktualna wyplata?

28.03.2014 16:22

Najpierw bym go upomniała a jeśli to nie odniosłoby żadnego skutku szukałabym nowej pracy.Szkoda czasu,nerwów na użeranie się o swoje.

28.03.2014 16:44

Ja wiem, że upominanie się o należne pieniądze przyjemne nie jest. Spytałabym, załóżmy dzisiaj ( bo data sprzyja ) "pamiętasz, że za załóżmy...2, 3 dni się rozliczamy" I jeśli Ty podliczasz godziny to przesłałabym nawet smsem jaka kwota mi wyszła. Żadna z nas nie musi się tłumaczyć na co jej zarobione pieniądze, natomiast moi pracodawcy wiedzą, że muszę kupić bilety mc sobie i córce oraz zapłacić rachunki po prostu...
Co punktualności powiedz, że zależy Ci na tym aby punktualnie wychodzić z pracy. Jeśli masz rozliczenie godzinowe naliczaj sobie co do minuty i raczej szukaj czegoś innego. 

28.03.2014 16:51

No, wlasnie ja zaczynam myslec o nowej pracy, bo tam nie tylko z tym jest problem.

Upominalam juz kilka razy. Kobieta przeprasza i robi to samo. Ma wrocic o 16.00. O 15.59 dzwoni, ze bedzie o 17.30. Wraca o 18.30 i mowi, ze sadzila, iz, skoro i tak zostaje dluzej, to juz nie robi mi roznicy, o ile dluzej.

Z poczatku nie chcialam przesadzac i szukac nowej pracy z takiego powodu, ale zaczynam myslec, ze to wcale nie bedzie przesada...

28.03.2014 16:52

Gabriela S.

Ja wiem, że upominanie się o należne pieniądze przyjemne nie jest. Spytałabym, załóżmy dzisiaj ( bo data sprzyja ) "pamiętasz, że za załóżmy...2, 3 dni się rozliczamy" I jeśli Ty podliczasz godziny to przesłałabym nawet smsem jaka kwota mi wyszła. Żadna z nas nie musi się tłumaczyć na co jej zarobione pieniądze, natomiast moi pracodawcy wiedzą, że muszę kupić bilety mc sobie i córce oraz zapłacić rachunki po prostu...
Co punktualności powiedz, że zależy Ci na tym aby punktualnie wychodzić z pracy. Jeśli masz rozliczenie godzinowe naliczaj sobie co do minuty i raczej szukaj czegoś innego. 

Wlasnie dzis jest termin wyplaty i wyplaty nie ma... Raz sie moze kazdemu zdarzyc, ale, od kiedy pracuje ani razu nie wypklacila sama z siebie na czas.

A raz zapomniala i wyjechala... A maz nie mogl, bo to ona musi.

28.03.2014 16:54

Iwona W.

Gabriela S.

Ja wiem, że upominanie się o należne pieniądze przyjemne nie jest. Spytałabym, załóżmy dzisiaj ( bo data sprzyja ) "pamiętasz, że za załóżmy...2, 3 dni się rozliczamy" I jeśli Ty podliczasz godziny to przesłałabym nawet smsem jaka kwota mi wyszła. Żadna z nas nie musi się tłumaczyć na co jej zarobione pieniądze, natomiast moi pracodawcy wiedzą, że muszę kupić bilety mc sobie i córce oraz zapłacić rachunki po prostu...
Co punktualności powiedz, że zależy Ci na tym aby punktualnie wychodzić z pracy. Jeśli masz rozliczenie godzinowe naliczaj sobie co do minuty i raczej szukaj czegoś innego. 

 

Wlasnie dzis jest termin wyplaty i wyplaty nie ma... Raz sie moze kazdemu zdarzyc, ale, od kiedy pracuje ani razu nie wypklacila sama z siebie na czas.

A raz zapomniala i wyjechala... A maz nie mogl, bo to ona musi.

 

To napisz smsa, że na poniedziałek koniecznie potrzebujesz pieniądze, bo terminy Cię gonią.
W takiej formie i takiej treści, to moje zdanie oczywiście ale jeszcze możesz poczekać co tam inne panie podpowiedzą.
Wiesz, przeważnie nie zroumie syty głodnego. Ja zauważyłam,że ludzie myślą kategoriami zgodnie z tym, co sami mają. Może myślą, że nic sie nie dzieje, jak wypłata spóźnia się kilka dni, taki typ "lekkoducha". Pogadaj może jakoś z nimi, że masz swoje plany zrówno związane z punktualnym wychodzeniem z pracy jak i wypłatą. 
No to powinno być naturalne, pracuje, dostaje ale jak widać niektórym to "wisi"., bo pewnie sami mają...ech... 

Gabriela S. editeda this post 28.03.2014 17:06
28.03.2014 17:05

Tak chyba zrobie.

A o innej pracy i tak juz mysle, bo w tej non stop choruje.

Dotad chorowalam dwa razy w roku, a tu dwa razy w miesiacu, bo nie ma tygodnia, zeby dzieci byly zdrowe. I nie sa nijak leczone, bo mama eko, wiec lekarze i leki sa fuj. Skutek taki, ze dzieci sa doprowadzane do zapalen pluc, uszu, biegunki przez miesiac. I, jak przy nich byc zdrowym?

28.03.2014 17:13

Gdyby rozmowa nie poskutkowała, to, oczywiście rozglądając się z inną pracą, spóźniłabym się i powiedziała oburzonej mamie, że nie widzę różnicy, którą przychodze do pracy, bo przecież w końcu przyszłam. Wiem, to jest złośliwe i grodzi natychmiastowym zwolnieniem z pracy, ale może nauczyłoby mamę podopiecznego, że nie wolno się spóźniać.

Miałam kiedyś spóźniających się rodziców, ale nic nie mówiłam, bo byłam młoda i głupio mi było. Gdyby teraz rodzice notorycznie mi się spóźniali, to bym ciągle ich upominała. Za każdym razem, aż do znudzenia.

A ze spóźniającą się wypłatą, to nie wyszłabym z domu pracodawcy dopóki nie dostałabym pieniędzy.

 

28.03.2014 19:36

Iwona W.

No, wlasnie ja zaczynam myslec o nowej pracy, bo tam nie tylko z tym jest problem.

Upominalam juz kilka razy. Kobieta przeprasza i robi to samo. Ma wrocic o 16.00. O 15.59 dzwoni, ze bedzie o 17.30. Wraca o 18.30 i mowi, ze sadzila, iz, skoro i tak zostaje dluzej, to juz nie robi mi roznicy, o ile dluzej.

Z poczatku nie chcialam przesadzac i szukac nowej pracy z takiego powodu, ale zaczynam myslec, ze to wcale nie bedzie przesada...

To nie przesada, to zwyczajne chamstwo i brak szacunku dla czyjegoś czasu. Poza tym zwyczajne jednostronne zmienianie warunków umowy, bo czym innym jest pytanie " Przepraszam czy mogłabyś zostać dzisiaj dłużej bo wyniknęło mi coś nieprzewidzianego" a czym innym obwieszczenie po powrocie do domu.Przecież Ty też masz swoje życie, choćbyś miała przeleżeć 3 godziny do góry brzuchem.  Poza wszystkim chyba dzieci mają oboje rodziców. Gdzie jest tatuś?

Moim zdaniem Iwono jesteś za dobra, dałaś palec ...

O nieterminowym wypłacaniu wynagrodzenia nawet nie będę nic pisała bo to już nawet nie chamstwo. Tak jak napisała Gabrysia - syty głodnego ...

28.03.2014 21:20

Anna L.

Gdyby rozmowa nie poskutkowała, to, oczywiście rozglądając się z inną pracą, spóźniłabym się i powiedziała oburzonej mamie, że nie widzę różnicy, którą przychodze do pracy, bo przecież w końcu przyszłam. Wiem, to jest złośliwe i grodzi natychmiastowym zwolnieniem z pracy, ale może nauczyłoby mamę podopiecznego, że nie wolno się spóźniać.

Miałam kiedyś spóźniających się rodziców, ale nic nie mówiłam, bo byłam młoda i głupio mi było. Gdyby teraz rodzice notorycznie mi się spóźniali, to bym ciągle ich upominała. Za każdym razem, aż do znudzenia.

A ze spóźniającą się wypłatą, to nie wyszłabym z domu pracodawcy dopóki nie dostałabym pieniędzy.

 

No, właśnie tym razem nie mogłam nie wyjść bez pieniędzy, bo do wczoraj byłam na zwolnieniu lekarskim, więc w ogóle mnie w ich domu nie było. Liczyłam na jej zdrowy rozsądek, że wie, iż jestem chora, wydawałam na leki i w ogóle... Że po prostu zrobi przelew.

Dziś do niej zadzwoniłam, że, jeśli nie zrobiła przelewu, to ja bym wolała odebrać dziś osobiście, bo terminy mnie gonią. Wypłaciła, ale z wielkim zdziwieniem, o co mi chodzi...

29.03.2014 13:35

Iwona W.

Anna L.

Gdyby rozmowa nie poskutkowała, to, oczywiście rozglądając się z inną pracą, spóźniłabym się i powiedziała oburzonej mamie, że nie widzę różnicy, którą przychodze do pracy, bo przecież w końcu przyszłam. Wiem, to jest złośliwe i grodzi natychmiastowym zwolnieniem z pracy, ale może nauczyłoby mamę podopiecznego, że nie wolno się spóźniać.

Miałam kiedyś spóźniających się rodziców, ale nic nie mówiłam, bo byłam młoda i głupio mi było. Gdyby teraz rodzice notorycznie mi się spóźniali, to bym ciągle ich upominała. Za każdym razem, aż do znudzenia.

A ze spóźniającą się wypłatą, to nie wyszłabym z domu pracodawcy dopóki nie dostałabym pieniędzy.

 

No, właśnie tym razem nie mogłam nie wyjść bez pieniędzy, bo do wczoraj byłam na zwolnieniu lekarskim, więc w ogóle mnie w ich domu nie było. Liczyłam na jej zdrowy rozsądek, że wie, iż jestem chora, wydawałam na leki i w ogóle... Że po prostu zrobi przelew.

Dziś do niej zadzwoniłam, że, jeśli nie zrobiła przelewu, to ja bym wolała odebrać dziś osobiście, bo terminy mnie gonią. Wypłaciła, ale z wielkim zdziwieniem, o co mi chodzi...

Ja nie mogę. Radzę szukaj czegoś nowego. Z takimi ludźmi nie da się pracować. Przecież jak człowiek pracuje to liczy na to, że w terminie dostanie pieniądze, i takie liczenie to żadna fanaberia.

 

29.03.2014 22:04

ja miałam darmowe nadgodziny   

Opiekowałam się dzieckiem od godz. 7 .00 do 17.00 za 1.000zł.

Dodatkowo,gdy odmówiłam przyjścia w sobotę (ustalilismy wczesniej,że weekendy wolne) to nie otrzymałam na czas wypłaty (za karę).   

31.03.2014 10:58

Ja na szczęście "mam" cudownych rodziców i nigdy nie miałam takiej sytuacji ale tak myślę, że gdyby takie sytuacje się powtarzały i nie pomogłaby rozmowa to bez zastanowienia szukałabym nowej pracy oczywiście uprzedzając o tym żeby mieli czas na poszukanie nowej niani. Zarówno wypłata jak i umówione godziny powinny być punktualne bo ja się nie spóźniam.

01.04.2014 11:11

...

Alicja L. editeda this post 04.04.2014 07:35
02.04.2014 16:57

Wiecie, czasami dziewczyny piszą, że ma się to, na co się pozowli i niestety poniekąd jestem ssobie winna. Oczywiście, nie zamierzam tu nakładać na siebie worów pokutnych, bo uważam, że rodzice mają w obowiązku wywiązywanie się z umowy. Bez moich ponagleń.

Ale tak po prostu teraz analizuję...

Pierwszy raz matka się spóźniła-powiedziałam, że nic się nie stało; drugi raz tak samo. Bo nie chciałam się czepiać-każdemu może się zdarzyć. Z czasem zaczęłam jej zwracać uwagę coraz konkretniej. Mówiłam, że, jak ona się spóźnia, to i ja się gdzieś spóźniam. Dwa razy nie dotar,łam na ważne wizyty lekarskie. W dodatku nie mam zwykle szansy odwołania czegoś w rozsądnyjm czasie, bo ona informuje mnie, że się spóźni o godzinę w momencie, kiedy właśnie powinna wchodzić do domu.

Pierwszej wypłaty nie zrobiła na czas i wyjechała. Tłumaczyłam ją sobie, że raz mogło się zdarzyć.

Okazuje się, że to norma...

Ona w dodatku nie widzi problemu. To mnie irytuje podwójnie.

Sorry, ale ja zarabiam "od pierwszego do pierwszego" i dla mnie to ma znaczenie. A poza tym mam zwykłe prawo do wypłaty na czas.

Jeszcze w jedną rzecz się wplątałam... Jest roczna dzidzia-teoretycznie miałam się zajmować tylko nią, sporadycznie jeszcze dwójką przedszkolaków. W praktyce przez 3/4 czasu zajmuję się trójką. Bo są częściej chorzy niż zdrowi. Jak zdrowi, to ferie itp. Zarabiam za jedno... I tu mam za swoje. W dodatku w ferie zimowe była czwórka, bo jeszcze ściągnęli kuzyna dzieci, też przedszkolaka. Powinnam była od razu zaoponować. Teraz jestem mądra...

Wiecie, ja chyba trochę liczyłam na to, że ludzie są tacy, jak moi pierwsi pracodawcy, u których opiekowałam się dzieckiem. Oni byli generalnie ludźmi nastawionymi na drugiego człowieka. Nigdy nie było nieustalonych spóźnień. Jeden raz się zdarzyło w ciągu półtora roku, bo był jakiś wypadek. Wypłata dzień przed czasem. Na Święta jeszcze wcześniej. Dzień przed Wigilią sami z siebie dawali mi wolne, bo przecież jestem z innego miasta i chcę dojechać-tu kobieta nawet o Wigilię robiła problem, choć wiedziała, że mam pół Polski do domu i, jak nie dojadę, to moja mama spędzi Wigilię sama. Za każdą dodatkową pracę tamci ludzie mi dopłacali nawet, jak nie chciałam.

I chyba trochę wyszłam z takimi założeniami, że takie zachowania to norma...

A tu klops.

Ale może będę mądrzejsza przy kolejnych rozmowach i ustalaniu warunków.

Choć np. mam dylemat, czy mówić rodzicom, że za opiekę nad dodatkowymi dziećmi chcę więcej zarobić. Z jejdnej strony wiadomo-jest różnica między jednym a trójką. Ale tak sobie myślę, czy wtedy rodzice nie będą woleli brać zwolnień na chore dzieci. A wtedy mnie będą musieli wyrejestrowywać z ZUS-u i nie płacić za ten czas... To też nie byłoby dla mnie takie korzystne...

04.04.2014 17:42

Iwono ,ja też tak na poczatku pracowalam.Odeszlam a potem szukałam pracy gdzie w rodzinie jest tylko jedno dziecko.

Małgorzata R. editeda this post 04.04.2014 18:42
04.04.2014 18:41

Wiesz, ludzie są różni. Ja się w pierwszej pracy sparzyłam, więc jestem ostrożniejsza, choć muszę powiedzieć, że trafiałam też na bardzo fajnych rodziców. Ale podczas rozmowy, zawsze uprzedzam, że ewentulane spóźnienia rodziców czy nagodziny, to tylko wtedy, gdy ja się nigdzie w ważne miejsce (jak np. do lekarza) nie spieszę. I do tej pory, jeśli się zdarzało dodatkowe dziecko to tylko jedno, więc ja o dodatkową płacę za nie nie proszę (co nie znaczy, że ktoś inny ma się o to nie upomnieć). Trochę źle zrobiłaś, że nie zaprotestowałaś i nie poprosiłaś o dodatkowe pieniądze, gdy pojawiło się czwarte dziecko.

Jednak na przyszłość, gdy będziesz szukała pracy i będzie starsze rodzeństwo, to ustal, że np. jeśli w ciągu miesiąca dzieckiem będziesz się opiekowała się tylko tydzień (mam na myśli to dodatkowe dziecko), to płaca normalna, ale jeśli dłużej to jakaś dopłata. Poza tym, jeśli rodzic się grubo spóźni, to możesz powiedzieć miło, że ok, nic się nie stało, ale stanowczo poproś, żebyś była wcześniej informowana o spóźnieniu, bo też masz swoje plany.

Ale powiem Ci tak, że jeśli człowiek jest kulturalny  to będzie wiedział, że się spóźniać nie wolno, że trzeba o tym wcześniej powiadomić. Ale jak trafisz na taboreta, jak aktualna mama, to choćbyś na uszach stawała i tłumaczyła jak krowie na miedzy, to i tak nie zrozumie.

A jeśli masz umowę 'nianiową' to masz ją podpisaną na opiekę nad konkretnym dzieckiem, więc jak rodzic wieźmie zwolnienie na inne dziecko, to myślę, że nie musi Cię z ZUSu wyrejestrować.

Wiadomo, można powiedziec, że ma się to na co się pozwoli. Z Twojej strony moje zdaniem jedyne niedopatrzenie, to nie ustalenie dodatkowej stawki za rodzeństwo (i inne dzieci) podopiecznego. A to 'nic się nie stało', gdy pierwszy i drugi raz matka się spóźniła, to normalna reakcja. Jak mi rodzice się czasami spóźniali, to też tak mówiłam. A jak trafiłam na normalnych ludzi, to nie wykorzystywali tego. W jednej pracy często rano się dowiadywałam, że pierwszy do domu wróci tata i szybko się okazało, że tata trochę się zpóźnia, albo było wiadomo, że przyjedzie nie na tę co mama godzinę i gdy nie miałam żadnych planów, to nie przeszkadzało mi to. Ale raz miałam plany i powiedziałam, że nie mogę dłużej zostać. Nie było problemu i tata przyjechał nawet godzinę wczęśniej niż kończyłam pracę. Są ludzie i są taborety.

Nie analizuj już, tylko wyciągnij lekcję z tego co się da i szukaj nowej pracy.   

04.04.2014 18:50

Małgosiu, na poczatku może być jedno dziecko w rodzinie, ale z czasem dzieci przybywa   
Jeśli jest trójka dzieci to ustalamy stawke za jedno dziecko i na wszelki wypadek stawkę za dwójke i trójke dzieciaków.
A już nie do pomyślenia jest podrzucanie niani dziecka kuzynki    

04.04.2014 19:01

 

W ostatniej rodzinie gdzie opiekowałam się dwójką dzieci,pewnego razu mama zapytała czy jak jutro siostra przyprowadzi dziecka ,to czy mogłabym być z trójką. Zgodziłam się.Problemów nie było żadnych ,bo bardzo ładnie się razem bawiły ,chłopiec był bardzo grzeczny itp itd.Ja myślałam,że mama chłopca parę groszy rzuci ,albo jakąś czekoladką,a ona przyszła zabrała dziecko i ani dziękuje nie powiedziała.I ta postąpiła kulturalna osoba ,za jaką ją miałam. I takie też przypadki się zdarzają.gify dzieci

04.04.2014 19:31

W zadnym razie nie chce narzekac na moich bylych pracodawcow, aczkolwiek znam ten bol. BArdzo ich lubilam i lubie do dzis dnia. Bylam ich au pair w Niemczech i mieszkalam u nich, moje godziny pracy byly nieregularne. Przez 8 miesiecy nie bylo dnia zebym nie wstala rano i nie odprowadzila dziecka do przedszkola. Nie jestem idealna, ale zawsze wszystko bylo na czas. Jak mi powiedzieli, zebym odebrala go o 15, punkt 15 bylam po niego. KAzda ich prosbe, polecenie spelnialam i pamietalam o tym. Niestety nie dzialalo t w druga strne. Ja BARDZO powaznie traktuje ta prace, rodzicow a przede wszystkim dzieciaki   , ale oczekuje tego samego, zeby tez mnie traktowac powaznie. Zzylam sie z ta rodzina i wiedzieli o mnie praktycznie wszystko, o tym ze nie leze na pieniadzach i mam swoje zowowiazania kazdego pierwszego dnia miesiaca tez, aczkolwiek jezeli przychodzil dzien wyplaty musialam sie upominac. W koncu 2 miesiace temu powiedzialam im grzecznie, ze czuje sie lekcewazona przez nich, bo tyle razy im mowilam, ze 1 mam do zaplacenia komorke, a oni o tym nie pamietaja. Ona powiedziala, wtedy, ze jest to spoznienie tylko pare dni. Ja t przemilczalam, te jej slowa. Po godzinie przyszla do mnie i przeprosila mowiac, ze mam racje, ze ja jak mam odebrac dziecko odpieram go o danej godzinie, a nie pare godzin pozniej, bo przeciez tez moglabym powiedziec, ze co to te pare godzin. Aczkolwiek ja msciwa nie jestm i zalezy mi na dobrych relacjach z ludzmi. Z innymi sprawami tez tak bylo. Tlumaczyli sie tym ze zapomnieli, ze sa zapracowani. Ja rozumiem wszystko, ale ja nie zapominam nakarmic dziecka, albo wykapac je   . Nie chce byc zlosliwa, ale rodzicow obowiazuje taka sama dyscyplina, punktualnosc, prawdomownosc, oraz bycie fair jak nas nianie. Kazdy moze miec gorszy miesiac finansowo, ja to rozumiem, wystarczy wtedy porozmawiac, ale jak rodzina kupuje codziennie nowe rzeczy, a zapominaja o wyplacie dla ciebie jest to po prostu przykre i czlowiek czuje sie jak sluzaca a nie jak niania. Moja rada: duzo rzeczy przemilczec, a co nie da sie przemilczec to trzeba na spokojnie porozmawiac wyjasnic. Bron Boze nie mscic sie na dziecku, albo obrazac sie i robic zlosliwosci rodzinie. Powiedziec po prostu: Przepraszam, ale mam wrazenie, ze nie traktujecie mnie powaznie. Ja wkladam w ta prace cale serce, jestem obowiazkowa, punktualna. Niestety ostatnio nie dostaje tego z waszej strony. Ja tez sie balam zawsze upomniec o swoje, ale zrozumialam ze spokojna rozmowa rozwiazuje wiele problemow   . Pozdrawiam

04.04.2014 19:37

Anna L.

Wiesz, ludzie są różni. Ja się w pierwszej pracy sparzyłam, więc jestem ostrożniejsza, choć muszę powiedzieć, że trafiałam też na bardzo fajnych rodziców. Ale podczas rozmowy, zawsze uprzedzam, że ewentulane spóźnienia rodziców czy nagodziny, to tylko wtedy, gdy ja się nigdzie w ważne miejsce (jak np. do lekarza) nie spieszę. I do tej pory, jeśli się zdarzało dodatkowe dziecko to tylko jedno, więc ja o dodatkową płacę za nie nie proszę (co nie znaczy, że ktoś inny ma się o to nie upomnieć). Trochę źle zrobiłaś, że nie zaprotestowałaś i nie poprosiłaś o dodatkowe pieniądze, gdy pojawiło się czwarte dziecko.

Jednak na przyszłość, gdy będziesz szukała pracy i będzie starsze rodzeństwo, to ustal, że np. jeśli w ciągu miesiąca dzieckiem będziesz się opiekowała się tylko tydzień (mam na myśli to dodatkowe dziecko), to płaca normalna, ale jeśli dłużej to jakaś dopłata. Poza tym, jeśli rodzic się grubo spóźni, to możesz powiedzieć miło, że ok, nic się nie stało, ale stanowczo poproś, żebyś była wcześniej informowana o spóźnieniu, bo też masz swoje plany.

Ale powiem Ci tak, że jeśli człowiek jest kulturalny  to będzie wiedział, że się spóźniać nie wolno, że trzeba o tym wcześniej powiadomić. Ale jak trafisz na taboreta, jak aktualna mama, to choćbyś na uszach stawała i tłumaczyła jak krowie na miedzy, to i tak nie zrozumie.

A jeśli masz umowę 'nianiową' to masz ją podpisaną na opiekę nad konkretnym dzieckiem, więc jak rodzic wieźmie zwolnienie na inne dziecko, to myślę, że nie musi Cię z ZUSu wyrejestrować.

Wiadomo, można powiedziec, że ma się to na co się pozwoli. Z Twojej strony moje zdaniem jedyne niedopatrzenie, to nie ustalenie dodatkowej stawki za rodzeństwo (i inne dzieci) podopiecznego. A to 'nic się nie stało', gdy pierwszy i drugi raz matka się spóźniła, to normalna reakcja. Jak mi rodzice się czasami spóźniali, to też tak mówiłam. A jak trafiłam na normalnych ludzi, to nie wykorzystywali tego. W jednej pracy często rano się dowiadywałam, że pierwszy do domu wróci tata i szybko się okazało, że tata trochę się zpóźnia, albo było wiadomo, że przyjedzie nie na tę co mama godzinę i gdy nie miałam żadnych planów, to nie przeszkadzało mi to. Ale raz miałam plany i powiedziałam, że nie mogę dłużej zostać. Nie było problemu i tata przyjechał nawet godzinę wczęśniej niż kończyłam pracę. Są ludzie i są taborety.

Nie analizuj już, tylko wyciągnij lekcję z tego co się da i szukaj nowej pracy.   

Masz dużo racji-kulturalni ludzie sami z siebie są punktulani, odpowiedzialni, traktują nas z szacunkiem.

A innym nawet upomnienia w tym nie pomagają-ile to razy ja tłumaczyłam kobiecie, że przez jej spóźnienia spóźniam się lub nie zdążam do lekarzy albo po prostu nawalam wobec znajomych.

A ona przeprasza i dalej robi to samo.

Albo odpowiada, że przecież mi płaci za nadgodziny.

A co do luiczby dzieci. Nie oponowałam na rodzeństwo, bo wiadomo to ich dzieci i mogą zachorować mieć ferie.

Ale podniosła mi ciśnienie sytuacja z kuzynem. I nikt mnie o to nie pytał. Po prostu starszy brat go przyprowadził i powiedział, że ma być tutaj, bo babcia gdzieś wychodzi. I tak było przez tydzień.

05.04.2014 12:12

A dziś się upomniałam, że nie uzupełniła dokumentów potrzebnych do ZUS-u, żebym dostała zasiłek chorobowy, to powiedziała, że nawet, jeśli ma taki obowiązek, to nie będzie się tym zajmowała, bo nie życzy sobie dokładania jej pracy i, że, jeśli bardzo mi zależy, to mam to zrobić samaUndecided

Jak dodałam, że ma przygotować RMUA na zakończenie pracy, to też, żebym sama sobie zrobiłaFrown

I jeszcze burknęła, że nie ma przeze mnie życia, bo upominam się o punktualne powroty-he, he-a i tak nie wraca punktualnieSurprised

Do końca maja coraz bliżej i pożegnanieWink

09.05.2014 17:04

Iwona W.

Co bycie zrobily z pracodawca, ktory notorycznie ma problem z punktualnym powrotem i nie mniejszy z punktualna wyplata?

Zmienic pracodawce lub samej spozniac sie tyle co on poprzedniego dnia.Smile

10.05.2014 07:02

Iwona W.

A dziś się upomniałam, że nie uzupełniła dokumentów potrzebnych do ZUS-u, żebym dostała zasiłek chorobowy, to powiedziała, że nawet, jeśli ma taki obowiązek, to nie będzie się tym zajmowała, bo nie życzy sobie dokładania jej pracy i, że, jeśli bardzo mi zależy, to mam to zrobić samaUndecided

Jak dodałam, że ma przygotować RMUA na zakończenie pracy, to też, żebym sama sobie zrobiłaFrown

I jeszcze burknęła, że nie ma przeze mnie życia, bo upominam się o punktualne powroty-he, he-a i tak nie wraca punktualnieSurprised

Do końca maja coraz bliżej i pożegnanieWink

No i dobrze, że odchodzisz.   

10.05.2014 12:05

Iwona W.

A dziś się upomniałam, że nie uzupełniła dokumentów potrzebnych do ZUS-u, żebym dostała zasiłek chorobowy, to powiedziała, że nawet, jeśli ma taki obowiązek, to nie będzie się tym zajmowała, bo nie życzy sobie dokładania jej pracy i, że, jeśli bardzo mi zależy, to mam to zrobić samaUndecided

Jak dodałam, że ma przygotować RMUA na zakończenie pracy, to też, żebym sama sobie zrobiłaFrown

I jeszcze burknęła, że nie ma przeze mnie życia, bo upominam się o punktualne powroty-he, he-a i tak nie wraca punktualnieSurprised

Do końca maja coraz bliżej i pożegnanieWink

No i dobrze, że odchodzisz.   

10.05.2014 12:05
« Back to the topic list